Wyzwolenie kosiarza wiąże się ze żniwami. Młody kosiarz (zwany „frycem” lub „wilkiem”) musiał przejść niegdyś swoisty obrzęd inicjacyjny, by wkupić się do społeczności. Po pierwszym dniu pracy przyozdabiano go wieńcem i powrósłem ze zbóż oraz ziół i prowadzono do domu gospodarza. Tutaj kładziono go na bronie i bito (tzw. „frycówka”). Jeśli wcześniej na bronę któraś ze żniwiarek rzuciła białą chustę wówczas nowy pracownik zostawał wybawiony z opresji. Jednocześnie był to znak uczucia, jakie łączyło młodych. Po obrzędzie następowała zabawna mowa doświadczonego żniwiarza o prawach i obowiązkach kosiarzy. Na koniec wszyscy razem udawali się do karczmy.